Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nadzieja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nadzieja. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 sierpnia 2011

po wodzie

trudno zacząć, jak zwykle. a tym trudniej może, że dawno tu nie byłem, nie zaglądałem, nie dbałem nawet o to, co tu. wszystko, co było wcześniej zapisane, bolało, wracanie też bolało. dlatego nie wracałem. a teraz, teraz jest już inaczej, choć paradoksalnie niewiele się zmieniło. główna zmiana, to że często już nie potrafię być smutny. tak po prostu: nie potrafię. kiedyś przychodziło mi to bez trudu, byłem smutny na zawołanie, smuciłem się przez cały czas. a teraz nie. myśli podobne, w lustrze podobny, wszystko podobne, ale bez tego mroku, w którym brnąłem. dziwne.
już od dłuższego czasu myślę o skasowaniu tego pamiętnika. ale jeszcze nie dziś. jest na to jeszcze czas.
ostatniej niedzieli spodobało mi się: "każ przyjść mi do siebie po wodzie". potem uzmysłowiłem sobie, że pierwszy wpis w tym blogu także nawiązywał do tego właśnie fragmentu. może wreszcie odważyłem się, żeby spróbować. albo przynajmniej zabieram się do przejścia przez burtę. kroczyć wreszcie swobodnie po morzu smutku, być ponad tym, nie tonąć. paradoksy.
jesteście tam jeszcze? a Ty jesteś?

czwartek, 25 listopada 2010

ucieczka samotnika

"I oto jest życie bogów i bogom podobnych, szczęśliwych ludzi: wyzwolenie od wszystkiego, co tutaj, życie nie znajdujące upodobania w tym, co tutaj - ucieczka samotnika do Samotnika."
mimo całej fascynacji tym zdaniem, chyba przestałem już w nie wierzyć.
przecież Samotnik od dawna jest tutaj.
i tu też jest miejsce wszystkich innych samotników.
życie, pochłoń mnie.

piątek, 5 listopada 2010

przez miasto, przez noc

nocny, przed chwilą; ścisk, wokół ludzie, ich kebaby. szybki przegląd dnia w mętnym zwierciadle zaparowanych szyb (tu przecież nic, tylko myśleć). nie było źle, przynajmniej z początku. potem, potem niepotrzebnie, ciągle to samo bagno. wieczór przywrócił względny porządek. szczęśliwie pozostaje jeszcze przynajmniej jutro. czasami aż dziw, skąd ta nadzieja. a jednak.

sobota, 14 listopada 2009

doskonała czerń

czarne ubrania zasłaniają rany, ale ich nie goją. głośna muzyka zagłusza myśli, ale ich nie ucisza. im doskonalsza staje się wewnętrzna czerń, tym trudniej nie dostrzegać, że tam, w głębi, płonie światło – milczące źródło ostatecznych pytań i odpowiedzi. odarty ze wszystkiego, z emocji, wyobrażeń i kształtów, obnażony ze wszelkich pozorów, bezsilnie drżę, kiedy pada na mnie jego blask. skryłem się w najgłębszym sobie; nie ma już innego miejsca gdzie mógłbym się schronić. czekam na cud wyzwolenia.

wtorek, 25 sierpnia 2009

cache - cache

ja i nadzieja
bawimy się w chowanego:
każde z nas oszukuje.
kiedy kryję, odliczam bez końca,
patrząc ukradkiem dokąd odchodzi -
potem szukam zupełnie gdzie indziej.
ona, wbrew wszelkim regułom,
cynicznie udaje węglarza,
albo zmiętą paczkę papierosów:
choćbyś się otarł - nie poznasz.
w końcu, znudzeni, zziębnięci,
witamy się z wymuszonym uśmiechem.
potem wracamy do zabawy.