Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tęsknota. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tęsknota. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 stycznia 2014

zwykli

Czasem zdarza się, że zwykli mężczyźni i zwykłe kobiety, nie tracąc nic ze swojej zwykłości stają się dla siebie nawzajem niezwykli. Zdarza się też, że wcale im to później nie przechodzi. Osobliwe.

czwartek, 3 grudnia 2009

* * *

Nie było o czym marzyć. W pustych świątyniach tęsknoty echo niosło i zwielokrotniało moje kroki, jakby było nas wielu. Nawet kiedy zamierałem w bezruchu, by przekonać samego siebie, że to tylko złudzenie, kroki wciąż rozbrzmiewały, coraz cichsze i odleglejsze, jakby ktoś oddalał się, niknąc w cieniu naw i krużganków. Wstrzymując oddech wtulałem się w zimną krągłość kolumn i błądziłem bezwiednie palcami po ich gładkiej powierzchni w poszukiwaniu skazy. Świt był jeszcze daleko. Razem z nim czekałem na wołanie dzwonów.

czwartek, 24 września 2009

harmonia

Przestać sycić się wciąż tymi samymi dźwiękami. W końcu to tylko jeden ton w wielkiej harmonii, być może fałszywy. Zatopić się w jedynej, niemilknącej melodii, która przenika wszystko. Zamienić bezładny strumień myśli w nieustanny, mechaniczny psalm. Odnaleźć częstotliwość Boga.

sobota, 6 czerwca 2009

zmierzch

O zmierzchu
Samotność staje się ciałem
Tęsknota otula z czułością kochanki
Wiesz, że musisz iść
Zanurzyć się w barwną melancholię neonów
Poczuć ciernie przypadkowych spojrzeń
Stracić imię
Na chwilę przestać istnieć.

wtorek, 17 marca 2009

ulotność

Piękno świata przejawia się nagle, bez ostrzeżenia, jak fala omywająca brzeg i powracająca do morza. Chmura ptaków na ciemniejącym niebie, chwila, gdy w deszczowy dzień słońce nieoczekiwanie oświetla ziemię, rozpryskując się w milionach świetlistych kropel, zarys dziewczęcych bioder przegiętych w nieświadomie zmysłowym ruchu. Kończy się i zaczyna w mgnieniu oka, nim zdołasz się zachwycić – gaśnie.

środa, 25 lutego 2009

przebudzenie

Podniosła się wolno, sprężyście i stanęła smukła i biała jak boginka. Dwa niesforne loki wysunęły się z upiętych włosów, spływając na policzki i usta, igrając z oddechem. Lekko podkrążone oczy patrzyły na mnie bez lęku, wyczekująco. Byliśmy jak Odys samotny i białoramienna Nauzykaa.

czwartek, 22 stycznia 2009

powidok

W zapadającym zmierzchu
Wspominałem twoje imię
Było zbyt zimno by myśleć
Mrok gęstniał
W smutną czerń twoich oczu
Bezwiednie powtarzałem:
To się nie mogło wydarzyć
To
się nie mogło
wydarzyć