środa, 10 sierpnia 2011
po wodzie
sobota, 16 kwietnia 2011
post
czwartek, 25 listopada 2010
ucieczka samotnika
poniedziałek, 22 listopada 2010
na ich odejście
Kiedy przyszedłeś, pojawiłeś się pośród nas jako nieznajomy, zupełnie obcy. Mówili: wskazała go gwiazda, to z niej przyszedł, z niej zstąpił na ziemię. A przecież widzieliśmy cię nagiego w nędzy ciasnej groty, z dwójką wygnańców. Patrzyliśmy pół ciekawie, pół drwiąco. Różna była droga na Olimp, może i ten go dosięgnie, myśleliśmy z niedowierzającym cmokaniem. Słabowite początki: żadnych skradzionych stad, zduszonych węży, kpin z odwiecznego porządku. Niemowlęcy płacz, potem zbyt poważne oczy cichego chłopca. Ten i ów mówił: rodzi się siła. Wzruszaliśmy ramionami – gdzie nam, nimfom i faunom, bóstwom traw, powietrza i wody, a gdzie tobie. Gdzie twoje królestwo. Potem przestałeś milczeć. Słuchaliśmy. Słuchaliśmy ze zdziwieniem, z niezrozumieniem, a w końcu z mieszaniną pogardy i fascynacji. Nowe słowa, tak obce jak ty, tak nieznane jak ty sam. Któż mógłby ich słuchać? A przecież znaleźli się tacy. Znaleźli się i spośród nas. W podmuchu wiatru, w falach morza, wśród kamieni pustyni. Towarzyszyliśmy ci do końca. Obserwowaliśmy z dala. Tak, teraz możemy to powiedzieć: patrzyliśmy z podziwem, choć podziw przyszedł późno. Kto wyciąga swe ręce i daje je przybić, kiedy trawy szepcą: zostań, będziemy cię kołysać, aż wszystko się skończy? Kto mówi: ja jestem, kiedy wszystko upada w mrok. Staliśmy kołem wokół krzyża, wtedy jeszcze, kiedy już wszyscy odeszli. W spadającej ciemności niektórzy zaczęli rozumieć. A gdy wróciłeś, strwożeni pierzchliśmy w głębiny i ostępy. Przecież nikt z dawnych nie wrócił. Wtedy zaczęliśmy odchodzić. Patrzyliśmy jeszcze długo, przez stulecia, z dala jak przedtem, patrzyliśmy smutno: stara pieśń brzmiała coraz ciszej. Nikt z nas nie mógł ostać się w twoim królestwie. Odeszliśmy.
piątek, 5 listopada 2010
przez miasto, przez noc
niedziela, 3 października 2010
odchodzimy
odchodzimy pomału, powoli
dzień po dniu
kawałek po kawałku
odchodzimy niespostrzeżenie
naiwnie zapatrzeni w to
czym żyliśmy wczoraj
sobota, 25 września 2010
shroud of false & fragile dreams
mgnieniem oka,
snem ślepca,
majakami obumierającego mózgu.
mam nadzieję, że nie zrozumiałeś."
* * *
"zaufałem ci niezliczoną ilość razy
pozwoliłem ci wrócić
bo wiedziałem..., bo tęskniłem...,
wiesz, że powinienem był uciec
ale zostałem
być może zawsze wiedziałem
że przez ciebie moje kruche sny
rozsypią się w proch
dziś stanąłem twarzą w twarz
z moimi uczuciami,
po tych wszytkich latach przemówiły do mnie
w niemym cierpieniu,
po tych wszystkich latach...
Może wiedziałem to zawsze..."

