piątek, 5 listopada 2010

przez miasto, przez noc

nocny, przed chwilą; ścisk, wokół ludzie, ich kebaby. szybki przegląd dnia w mętnym zwierciadle zaparowanych szyb (tu przecież nic, tylko myśleć). nie było źle, przynajmniej z początku. potem, potem niepotrzebnie, ciągle to samo bagno. wieczór przywrócił względny porządek. szczęśliwie pozostaje jeszcze przynajmniej jutro. czasami aż dziw, skąd ta nadzieja. a jednak.

niedziela, 3 października 2010

odchodzimy

odchodzimy pomału, powoli

dzień po dniu

kawałek po kawałku

odchodzimy niespostrzeżenie

naiwnie zapatrzeni w to

czym żyliśmy wczoraj

sobota, 25 września 2010

shroud of false & fragile dreams

"jesteśmy tylko chwilą,
mgnieniem oka,
snem ślepca,
majakami obumierającego mózgu.
mam nadzieję, że nie zrozumiałeś."

* * *

"zaufałem ci niezliczoną ilość razy
pozwoliłem ci wrócić
bo wiedziałem..., bo tęskniłem...,
wiesz, że powinienem był uciec
ale zostałem

być może zawsze wiedziałem
że przez ciebie moje kruche sny
rozsypią się w proch

dziś stanąłem twarzą w twarz
z moimi uczuciami,
po tych wszytkich latach przemówiły do mnie
w niemym cierpieniu,
po tych wszystkich latach...

Może wiedziałem to zawsze..."

wtorek, 27 lipca 2010

negatyw

prowadzę rejestr nieodbytych rozmów

miejsc, w których chciałem czekać

ale nie czekałem

dziewcząt podobnych z daleka – lecz podobnych tylko

dni pustych i złudnych

przebłysków olśnienia

niedziela, 6 czerwca 2010

świt

godzina szósta
imię nieba - szarość
wędrowne ptaki nad spaloną ziemią

sobota, 22 maja 2010

myśli w metrze

a wczoraj wieczorem
jechałem metrem
w głowie ping - pong z natręctwem myśli
właściwie squash
przegrywałem już o parę setów

piątek, 14 maja 2010

imperia

imperia powstają z chaosu

rodzą się na smaganym wichrem stepie

na grzbietach zagonionych koni

w wycieńczonych wędrówką umysłach.

marzenia o imperium

lęgną się na dymiących zgliszczach

w pustych tronowych salach

gdzie świeżo skrzepła krew wciąż plami jeszcze

porzucone insygnia.