Następnego dnia rano, około godziny szóstej, mijałem przystanek, na którym się rozstaliśmy. Most wisiał w szarości, mgła spowijała zimną rzekę. Gruba Kaśka, twoje przeciwieństwo, majaczyła w porannym oparze jak posępne zamczysko okolone rzędem małych światełek. Spojrzałem na przystanek, czy nie stoimy tam jeszcze, czy tamta chwila nie trwa wciąż w tym przedziwnym miejscu. Było pusto. Dokąd odeszliśmy?
czwartek, 12 marca 2009
niedziela, 8 marca 2009
dzwony
Słyszeliście dziś wieczorem dzwony? Ich dźwięk dochodził z oddali, kołysał się miarowo, cichł i narastał, spiżowy i dostojny. Właściwie wciąż jakbym je słyszał.
piątek, 6 marca 2009
iluzjołamacz
Iluzja. Kiedy przychodzi, czuję wewnętrzne poruszenie, mam ochotę wyjść i iść przed siebie, choć właściwie nigdy nie wiem dokąd miałbym pójść. Iluzja nie przychodzi sama. Towarzyszą jej splątane emocje i zepchnięte w głąb duszy pragnienia. Pojawia się potrzeba muzyki, długich, smutnych dźwięków, tęsknych pejzaży, bezkresnych, mroźnych przestrzeni, zmierzchu i gasnącego widnokręgu. Pojawia się też paradoksalne pragnienie samotności we dwoje, jednoczesnego bycia samotnym i przeżywania tej samotności z kimś innym, gdzieś w nieokreślonym, odległym miejscu. Ten ktoś jest rzecz jasna kimś idealnym, z reguły osobą mi znaną, lecz na tyle słabo, by móc poddać ją idealizacji.
Iluzja jest zapewne jakąś kompensacją wycofania się z codziennych działań. Im mniej życia prawdziwego, tym więcej utajonego. Iluzja wydaje się płodna - czasem, jeśli zupełnie nie obezwładnia, inspiruje do pisania, ale to, co powstaje, jest przesiąknięte aurą tęsknoty i wyraża właściwie smutną bezsilność. Z perspektywy czasu widzę, że z iluzją trzeba raczej walczyć, niż się jej poddawać. Skuteczną metodą jest eksplorowanie swych zainteresowań, spotykanie się z przyjaciółmi, jednym słowem - aktywne życie zewnętrzne.
Iluzja jest zapewne jakąś kompensacją wycofania się z codziennych działań. Im mniej życia prawdziwego, tym więcej utajonego. Iluzja wydaje się płodna - czasem, jeśli zupełnie nie obezwładnia, inspiruje do pisania, ale to, co powstaje, jest przesiąknięte aurą tęsknoty i wyraża właściwie smutną bezsilność. Z perspektywy czasu widzę, że z iluzją trzeba raczej walczyć, niż się jej poddawać. Skuteczną metodą jest eksplorowanie swych zainteresowań, spotykanie się z przyjaciółmi, jednym słowem - aktywne życie zewnętrzne.
sobota, 28 lutego 2009
autopoema
Proste i naiwne, a jednak czarujące:
"I ...
I walk ...
I walk alone
Not because I'm lost
But because I want to. "
I dobrze współgra z poprzednim wpisem.
"I ...
I walk ...
I walk alone
Not because I'm lost
But because I want to. "
I dobrze współgra z poprzednim wpisem.
czwartek, 26 lutego 2009
głód
Głód iluzji jest najtrudniejszy do zniesienia. Nie głód samego ciała czy ciepła, samych włosów i oczu, ale głód ich iluzji właśnie. Niepoznanego piękna i niezaznanej rozkoszy, tych miejsc, w których się nie spotykaliśmy, słów, których nie wypowiedzieliśmy, tej ciszy, która nie była naszym udziałem.
środa, 25 lutego 2009
przebudzenie
Podniosła się wolno, sprężyście i stanęła smukła i biała jak boginka. Dwa niesforne loki wysunęły się z upiętych włosów, spływając na policzki i usta, igrając z oddechem. Lekko podkrążone oczy patrzyły na mnie bez lęku, wyczekująco. Byliśmy jak Odys samotny i białoramienna Nauzykaa.
wtorek, 24 lutego 2009
ukryj twarz
W jakie jeszcze nowe kłamstwo mógłbym uwierzyć? Jakiej nowej iluzji mógłbym poddać się bez reszty? Jaką mógłbym jeszcze wielbić Bestię?
Subskrybuj:
Posty (Atom)

