sobota, 25 września 2010
shroud of false & fragile dreams
mgnieniem oka,
snem ślepca,
majakami obumierającego mózgu.
mam nadzieję, że nie zrozumiałeś."
* * *
"zaufałem ci niezliczoną ilość razy
pozwoliłem ci wrócić
bo wiedziałem..., bo tęskniłem...,
wiesz, że powinienem był uciec
ale zostałem
być może zawsze wiedziałem
że przez ciebie moje kruche sny
rozsypią się w proch
dziś stanąłem twarzą w twarz
z moimi uczuciami,
po tych wszytkich latach przemówiły do mnie
w niemym cierpieniu,
po tych wszystkich latach...
Może wiedziałem to zawsze..."
wtorek, 27 lipca 2010
negatyw
prowadzę rejestr nieodbytych rozmów
miejsc, w których chciałem czekać
ale nie czekałem
dziewcząt podobnych z daleka – lecz podobnych tylko
dni pustych i złudnych
przebłysków olśnienia
niedziela, 6 czerwca 2010
świt
imię nieba - szarość
wędrowne ptaki nad spaloną ziemią
sobota, 22 maja 2010
myśli w metrze
jechałem metrem
w głowie ping - pong z natręctwem myśli
właściwie squash
przegrywałem już o parę setów
piątek, 14 maja 2010
imperia
imperia powstają z chaosu
rodzą się na smaganym wichrem stepie
na grzbietach zagonionych koni
w wycieńczonych wędrówką umysłach.
marzenia o imperium
lęgną się na dymiących zgliszczach
w pustych tronowych salach
gdzie świeżo skrzepła krew wciąż plami jeszcze
porzucone insygnia.
poniedziałek, 10 maja 2010
rodzi się spokój
Jest moment, kiedy miasto uspokaja, zsyła odrętwiające ukojenie. Szarość betonu i jednostajny szum, cichnący i narastający w rytmie miarowych skurczów przejść i skrzyżowań, które nieustannie przepompowują ciemny strumień ludzi i maszyn. Włączam się w obieg, płynę porwany przez prąd ulicy. Wtedy myśli tępieją, zanika poczucie odrębności. Idę nie wiadomo skąd i nie wiadomo dokąd, bez celu i przyczyny, bez imienia. I już nie ja żyję, lecz we mnie miasto.

