niedziela, 3 października 2010

odchodzimy

odchodzimy pomału, powoli

dzień po dniu

kawałek po kawałku

odchodzimy niespostrzeżenie

naiwnie zapatrzeni w to

czym żyliśmy wczoraj

sobota, 25 września 2010

shroud of false & fragile dreams

"jesteśmy tylko chwilą,
mgnieniem oka,
snem ślepca,
majakami obumierającego mózgu.
mam nadzieję, że nie zrozumiałeś."

* * *

"zaufałem ci niezliczoną ilość razy
pozwoliłem ci wrócić
bo wiedziałem..., bo tęskniłem...,
wiesz, że powinienem był uciec
ale zostałem

być może zawsze wiedziałem
że przez ciebie moje kruche sny
rozsypią się w proch

dziś stanąłem twarzą w twarz
z moimi uczuciami,
po tych wszytkich latach przemówiły do mnie
w niemym cierpieniu,
po tych wszystkich latach...

Może wiedziałem to zawsze..."

wtorek, 27 lipca 2010

negatyw

prowadzę rejestr nieodbytych rozmów

miejsc, w których chciałem czekać

ale nie czekałem

dziewcząt podobnych z daleka – lecz podobnych tylko

dni pustych i złudnych

przebłysków olśnienia

niedziela, 6 czerwca 2010

świt

godzina szósta
imię nieba - szarość
wędrowne ptaki nad spaloną ziemią

sobota, 22 maja 2010

myśli w metrze

a wczoraj wieczorem
jechałem metrem
w głowie ping - pong z natręctwem myśli
właściwie squash
przegrywałem już o parę setów

piątek, 14 maja 2010

imperia

imperia powstają z chaosu

rodzą się na smaganym wichrem stepie

na grzbietach zagonionych koni

w wycieńczonych wędrówką umysłach.

marzenia o imperium

lęgną się na dymiących zgliszczach

w pustych tronowych salach

gdzie świeżo skrzepła krew wciąż plami jeszcze

porzucone insygnia.

poniedziałek, 10 maja 2010

rodzi się spokój

Jest moment, kiedy miasto uspokaja, zsyła odrętwiające ukojenie. Szarość betonu i jednostajny szum, cichnący i narastający w rytmie miarowych skurczów przejść i skrzyżowań, które nieustannie przepompowują ciemny strumień ludzi i maszyn. Włączam się w obieg, płynę porwany przez prąd ulicy. Wtedy myśli tępieją, zanika poczucie odrębności. Idę nie wiadomo skąd i nie wiadomo dokąd, bez celu i przyczyny, bez imienia. I już nie ja żyję, lecz we mnie miasto.