niedziela, 6 czerwca 2010
świt
imię nieba - szarość
wędrowne ptaki nad spaloną ziemią
sobota, 22 maja 2010
myśli w metrze
jechałem metrem
w głowie ping - pong z natręctwem myśli
właściwie squash
przegrywałem już o parę setów
piątek, 14 maja 2010
imperia
imperia powstają z chaosu
rodzą się na smaganym wichrem stepie
na grzbietach zagonionych koni
w wycieńczonych wędrówką umysłach.
marzenia o imperium
lęgną się na dymiących zgliszczach
w pustych tronowych salach
gdzie świeżo skrzepła krew wciąż plami jeszcze
porzucone insygnia.
poniedziałek, 10 maja 2010
rodzi się spokój
Jest moment, kiedy miasto uspokaja, zsyła odrętwiające ukojenie. Szarość betonu i jednostajny szum, cichnący i narastający w rytmie miarowych skurczów przejść i skrzyżowań, które nieustannie przepompowują ciemny strumień ludzi i maszyn. Włączam się w obieg, płynę porwany przez prąd ulicy. Wtedy myśli tępieją, zanika poczucie odrębności. Idę nie wiadomo skąd i nie wiadomo dokąd, bez celu i przyczyny, bez imienia. I już nie ja żyję, lecz we mnie miasto.
sobota, 17 kwietnia 2010
chaos ex ordine
piątek, 26 lutego 2010
nigdzie
Moment i miejsce przestawały mieć jakiekolwiek znaczenie. Kontury zacierały się, przedmioty stawały się najpierw siatką prostopadłych i pionowych linii, potem zapadały się w pustkę. Gdzieś w tej nieokreślonej przestrzeni wahadło zegara rozgarniało z wysiłkiem tężejący czas, grzęznąc z chrzęstem w martwiejącej tkance sekund. Wszystko było teraz, czyli nigdy: nie było już żadnych punktów odniesienia.
wtorek, 16 lutego 2010
po drugiej stronie
Wyjście z mroku to dziwne uczucie. Nagle przestaję się czuć jak ostatni władca ginącego imperium, którego zadaniem jest trwać na scenie, póki nie opadnie kurtyna. Wewnętrzny mrok rozpala wyobraźnię, paradoksalnie wszystkie kolory stają się intensywniejsze, emocje przelewają się fala za falą, porywają, ciskają o skały. Ich odmęt pochłania bez reszty.
A po wyjściu jest dziwnie blado. Niby spokojnie, ale jesiennie, bez barw, bez słońca, spokój schnącej trawy. W porównaniu z orgią barw, jaka zalewa myśli w mroku, zewnętrzny świat jest czarno-biały. Dziwnie jest żyć naprawdę.

